Każdy mój dzień wygląda tak samo . Wakacje , chyba tylko ja za nimi zbytnio nie przepadam . Całe dnie w domu , moja najlepsza przyjaciółka wyjechała do Włoszech na dwa tygodnie , za tydzień wraca . Moja mama jest alkoholiczką i w ogóle nie ma dla mnie czasu . A tata ? Tata wyjechał ... do Francji . Nie dzwoni , nie odwiedza nas . Pewnie już znalazł sobie nową żonę , mają dzieci i piękny dom .
Sytuacja miała miejsce 5 lat temu wczesną wiosną . Miałam 14 lat . Mój tata wrócił właśnie z pracy do domu .
-Cześć John - powiedziała wtedy moja mama . Dzień ten pamiętam z nawet najdrobniejszymi szczegółami .
-Samantho , musimy porozmawiać - odparł mój tata .
-Co się stało ?
-Bo widzisz . Ja już cię nie kocham - powiedział gapiąc się w podłogę .
-C-c-co ? O co ci chodzi ? Żartujesz , mam rację ? - mama nie chciała uwierzyć .
-Nie żartuję . Mam .......... kochankę i wiesz ...
-Kochankę ?! - mama mu przerwała .
-Tak . Planujemy wyjechać razem do Paryża .
-Paryża ?! Jakiego Paryża ?! John nie wygłupiaj się - mówiła mama z łzami w oczach .
Wtem do naszego domu weszła wysoka , bardzo chuda kobieta . Przez myśl przemknęło mi , że jest anorektyczką .
-To jest Anne , moja kochanka - odparł tata podchodząc do owej Anne .
-Wynoś się John ! Natychmiast !!! - mama otworzyła drzwi i że tak powiem wypchnęła ich z domu .
Strasznie żal mi było na nią patrzeć . Bałam się , że zrobi coś głupiego . Mama zamknęła się w pokoju i rozpaczała .
-Mamo ? - powiedziałam wychylając głowę przez drzwi .
-Daj mi spokój Emily - odpowiedziała rzucając poduszką . Najwyraźniej chciała trafić we mnie , ale jej się nie udało .
Tego dnia nie zapomnę nigdy w życiu , moja mama najwidoczniej też skoro pije już 5 lat . Myślę nad przeprowadzką jednak wciąż coś mnie zatrzymuje . Po pierwsze nie powinnam zostawiać mamy samej , a po drugie nie mam wystarczająco dużo pieniędzy . Może jak będą jakieś zniżki w hotelach czy pensjonatach a mi uda się sprowadzić kogoś bliskiego do mamy to pomyślę . Co prawda mam dwie babcie i dwóch dziadków , ale bardziej ufam rodzicom mojej mamy . Problem w tym , że mieszkają oni na drugim końcu Anglii . My mieszkamy w Glasgow , a dziadkowie w Londynie . Mają tam piękną dużą willę z basenem , wykupili ją dawno temu , a mimo to jest w świetnym stanie . Pewnie dlatego nie lubią jej opuszczać . Ale próbować zawsze warto .
Następnego dnia mama siedziała w salonie na fotelu otoczona pustymi butelkami po alkoholach . Nie czekając na nic pobiegłam do swojego pokoju i zadzwoniłam do babci .
-Halo ? - wyszeptałam .
-Emily , to ty skarbie ? - powiedział głos w słuchawce .
-Tak babciu to ja . Mam prośbę - przeszłam szybko do tematu .
-No słucham ?
-Bo wiesz jak jest z mamą , prawda ? Wiem , że byliście już u nas kilka razy , ale proszę . Czy naprawdę nie moglibyście zostać dłużej ? Możecie przyjechać jutro , pojutrze ... Jak najszybciej , proszę cię . Ja nie daję sama rady ...
-Słońce , ale ja wiem jak jest z mamą . I mogłabym nawet się do was wprowadzić , ale nie chcę robić problemu ...
Zamurowało mnie . Babcia i dziadek mogą się wprowadzić ? To przecież świetny pomysł !
-Ale to nie żaden problem ! To wręcz świetnie !
-Nie , nie . To tylko pewnie sarkazm .
-Nie ! - musiałam jakoś przekonać babcię .
-No dobrze , skoro chcesz . Możemy przyjechać dziś tylko to kawał drogi .
-Przyjeżdżajcie nawet dzisiaj ! Byłoby super .
-No dobrze to się będziemy zwijać . Całuski Emily - pożegnała się babcia .
Cieszyłam się jak dziecko . Na babci zawsze mogę polegać . Jest dla mnie jak przyjaciółka .
Do drzwi zadzwonił dzwonek . Otworzyłam . Ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam tam babcię i dziadka .
-Cześć kochanie ! - krzyknęła babcia . Uścisnęłam ją i pocałowałam , tak samo jak dziadka .
-Szybko przyjechaliście . Droga z Londynu do Glasgow wynosi z 7 godzin ! - powiedziałam .
-Przyjechaliśmy pociągiem - odpowiedział dziadek .
Zaprowadziłam dziadków do mamy .
-Córuś ... - zaczęła babcia .
-Mamo , tato ! A co wy tu robicie ?! - mama aż podskoczyła ze zdziwienia .
-Emily po nas zadzwoniła .
-Emily ? Kiedy ? - mama zaczęła wypytywać się o wszystko .
-Mamo , babcia i dziadek spróbują ci pomóc . Zaufaj mi - odparłam spokojnym , troskliwym głosem .
-Chodź na słówko - mama poprosiła mnie na chwilę do kuchni .
Powiedziała , że nie ma teraz humoru na gości i jakiekolwiek wizyty .
-Emily chodź no na moment - zawołała babcia z salonu .
-Co jest ?
-Musimy ci powiedzieć coś co uzgodniliśmy już z dziadkiem .
-Co ?
-Chcemy zabrać twoją mamę do nas do Londynu . Nie będzie mogła tam pić żadnego alkoholu , już o to zadbamy .
-Naprawdę chcecie ? - nie dowierzałam .
-Tak . Jutro ją zabieramy .
-Jutro ? Już jutro ?
___________________________________________________________
Mam nadzieję , że pierwszy rozdział się Wam spodobał . ! Zapraszam do
komentowania <3 x
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz